Len mnie uprzedził co prawda całkiem niedawno, ale jednak. Minęło sporo czasu od kiedy wrócił z ziemi ognia a nowym, towarzyszącym mu wilkiem okazała się być Chie. Alfa kilka dni temu powiedział mi co się zbliża. A raczej kto. A teraz staliśmy temu naprzeciw.
Mała waderka, cała ubabrana w błocie przyklejonym do jasnej sierści została wyciągnięta z ziemnej nory. Była drobniutka. Oczy aż otworzyły mi się na ten widok. Tak biedny i żałosny. Jej błękitne ślepia obserwowały nas uważnie.
Nie potrafię... Poczułam jak coś ściska mnie przy sercu. Ile czasu już tutaj spędziła? Całkiem sama. Już wcześniej zgodziłam się na prośbę Len'a. Może nawet bardziej rozkaz, nie istotne. Teraz z kolei wiedziałam, że była to dobra decyzja. Dobrze, może nie do końca, bo odbierania dziecka rodzicom nie popierałam, ale to już się stało. A Len od tak by jej nie oddał. Wiedziałam to.
Moje decyzje mogły być też motywowane bólem po stracie jednego ze szczeniąt i dlatego tak bardzo w tym momencie pragnęłam zapewnić opiekę tej małej istotce. Tak okropnie...
Zwróciłam się do Alfy.
— Najpierw musimy ją wykąpać zanim gdziekolwiek weźmiemy. Od samego tego brudu zaraz może się rozchorować.
Zabraliśmy młodą nad wodę, blisko miejsca, w którym znajdowały się ukryte tunele. Szorowanie umorusanego futerka było dość czasochłonne i męczące, ale kiedy tylko robota była skończona mogliśmy zobaczyć śnieżną sierść Nienny.
Zastanawiało mnie, co takiego Alfa powie reszcie stada, kiedy wrócimy z nieznanym nikomu szczeniakiem.
Mała waderka, cała ubabrana w błocie przyklejonym do jasnej sierści została wyciągnięta z ziemnej nory. Była drobniutka. Oczy aż otworzyły mi się na ten widok. Tak biedny i żałosny. Jej błękitne ślepia obserwowały nas uważnie.
Nie potrafię... Poczułam jak coś ściska mnie przy sercu. Ile czasu już tutaj spędziła? Całkiem sama. Już wcześniej zgodziłam się na prośbę Len'a. Może nawet bardziej rozkaz, nie istotne. Teraz z kolei wiedziałam, że była to dobra decyzja. Dobrze, może nie do końca, bo odbierania dziecka rodzicom nie popierałam, ale to już się stało. A Len od tak by jej nie oddał. Wiedziałam to.
Moje decyzje mogły być też motywowane bólem po stracie jednego ze szczeniąt i dlatego tak bardzo w tym momencie pragnęłam zapewnić opiekę tej małej istotce. Tak okropnie...
Zwróciłam się do Alfy.
— Najpierw musimy ją wykąpać zanim gdziekolwiek weźmiemy. Od samego tego brudu zaraz może się rozchorować.
Zabraliśmy młodą nad wodę, blisko miejsca, w którym znajdowały się ukryte tunele. Szorowanie umorusanego futerka było dość czasochłonne i męczące, ale kiedy tylko robota była skończona mogliśmy zobaczyć śnieżną sierść Nienny.
Zastanawiało mnie, co takiego Alfa powie reszcie stada, kiedy wrócimy z nieznanym nikomu szczeniakiem.
<Nienna? Len?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz