Od Gevieli Cd Len'a

Myśli pod moją czaszką huczały jak oszalałe. Znikąd sposobu, by je uspokoić. Jak miałabym zaufać temu wilkowi, skoro zaledwie kilka minut temu przygwoździł mnie do gleby i bredził jakieś dziwne rzeczy, wcale nie miłym tonem. Natomiast intuicja nie zgadzała się z ani jednym jego słowem. Czego mógł oczekiwać? Jego ton głosu wyraźnie wskazywał, że oczekuje jednoznacznej odpowiedzi i tylko jedną uważa za słuszną. Jednak mi się to nie podobało.
Ciągle trwałam podparta na wilku o złotym futrze, kiedy piekące od zimna łapy nie były w stanie całkowicie utrzymać mojego ciężaru. Całe były zdrętwiałe. Sama nie wiem, czemu ja również oberwałam rykoszetem od daru, który powinien być mi posłuszny. Hmm, zastanówmy się... może to dlatego, że zawsze się to dla mnie kończy tak samo? Tylko kiedy używałam tej zdolności ten jeden szczególik musiał mi gdzieś umknąć. Cóż, zdarza się.
Odsunęłam się od wilka na niewielką odległość. Nawet nie miałam zbytniej możliwości by gdziekolwiek umknąć. Nie chciałam też tchórzyć, choć prawdopodobnie i tak się na tym skończy. W końcu, co może być lepsze od starej, dobrej ucieczki? Nie, nie chcę tym razem... Poczułam jak krew znajdująca się na moim policzku zaczyna zastygać. Obmarzła i z pewnością pozostawiła po sobie oszroniony ślad. To samo stało się z tą niewielką ilością cieczy, która opadła na śnieg. Początkowo czerwona krew zaczęła zmieniać barwę na czarną, a następnie błękitną, przypominając bryłkę lodu.
Mogłabym się temu dłużej przyglądać, gdyby nie basior, przed którym przyszło mi stać. Pysk w pysk.
— Nie mam pojęcia skąd dowiedziałeś się o mojej matce, ale ja nie mam zamiaru dołączać do tego czegoś, co raczysz nazywać swoim plemieniem. — Warknęłam czując narastający we mnie gniew. — To nie jest coś, czego się nauczyłam.
Spojrzenie wilka zdziczało. Nie wiem, czy nie zamierza znów się na mnie rzucić. Na wszelki wypadek cofam się odrobinę starając się zachować czujność. Samiec jednak podąża za mną, obdarzając moją istotę wzburzonym wzrokiem.
— Więc teraz masz okazję się nauczyć.
Mierzymy się przez chwilę spojrzeniami w ciszy. Nie przypuszczałam, że ten poranny, promieniejący wręcz energią wilk, którego spotkałam kilka godzin temu, może okazać się takim... dupkiem. Po tym jak poinformował mnie o założonym przez niego plemieniu wiem już mniej więcej skąd wzięła się jego wręcz psychopatyczna postawa. Mogę się założyć, że ma manię na punkcie władzy. Zawsze pragnący stać w centrum zainteresowania, zawsze pierwszy wybierany do zabawy, mały szczeniaczek, pragnący uwagi. Może tak to właśnie u niego wcześniej wyglądało i koleżka nabawił się kompleksów. Nie powiem mu tego wprost, na głos. Prawda jest taka, że nie ośmieliłabym się. Pomimo skumulowanego we mnie gniewu nie miałam aż takiej odwagi.
— Nie. — odpowiadam krótko. — Nie chcę pogrywać w jakieś dziwne gry, które sobie wymyślasz. Chciałeś, żebym zaufała albo tobie, albo własnej intuicji. Masz problem. Bo ani moja intuicja nie zamierza się ciebie słuchać, ani ja nie potrafiłabym tobie zaufać.
Choć łapy ciągle piekły jak diabli zbliżyłam się rozeźlona do Złotego. Ten przez chwilę wydawał mi się zdziwiony, lecz było to jak mignięcie, po którym na jego pysk wykwitł drwiący, a zarazem złowróżebny uśmiech. Arogant zdawał się ze mną pogrywać. Mój krok nie wywarł na nim żadnego widocznego wrażenia.
— Naprawdę? — Również zbliżył się o niewielką odległość i przekręcił głowę w bok. — A co z twoją matką? Nie martwisz się, że mogłabyś ją tylko narażać przebywając u Wietrznych wilków, które są wrogie Ziemnym?
Jego mina mówiła wiele. Cwany uśmieszek jakby miał mnie już w garści. Coś ścisnęło mnie w piersi. Zmarszczyłam brwi w zamyśleniu a uszy same niewiele stuliły się do czaszki. Rzeczywiście mnie miał.
— Co miałoby się stać po moim odejściu z Powietrza i przyłączeniu się do ciebie? — Spytałam podnosząc wzrok na... Alfę.

|Wiadomość dla Jeffy'ego oraz wszystkich! Zezwalam na pozbawienie mojego wilka życia nawet bez uzgodnienia tego ze mną c: *jak to się mówi: "bez ryzyka nie ma zabawy" a ja i tak nie mam tutaj co stracić*|
<Len?>
|Wiadomość od Len'a: Moja, grrrrr >:3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© Agata dla WioskaSzablonów | Technologia blogger. | Freepik FlatIcon