Co miałoby się stać? To chyba oczywiste... ale uwielbiam udzielać odpowiedzi na takie pytania. Wpatrzyłem się w oczy wadery, pochłaniając jej spojrzenie niczym czarna dziura.
- Ja zyskam członka, stanę się silniejszy, a ty dostaniesz w zamian bezpieczeństwo. Co jak co, ale jestem słowny i dotrzymuje takich obietnic. - nacisnąłem na ostatnie słowa, chcąc dodać im mocy. I szczerze miałem zamiar dotrzymać tej obietnicy. W końcu taki obowiązek należy do Alfy, prawda? Po za tym... będzie zabawnie odganiać i gasić ten ,,niezłomny'' zapał tylu wrogów.
Posłałem zamyślonej w sobie waderze uroczy uśmiech. Naprawdę niezmiernie cieszyła mnie myśl, że mam ją już w garści. Jest moja. A może jej matkę też by tak tutaj przygarnąć? Byłyby blisko siebie, ale... za jakiś czas, żeby wilczyca nie miała podejrzeń co do moich ogromnych chęci władzy. Mogłoby się wydawać niepokojące to, że one ciągle rosły. Ciągłe wygrywanie tylko zachęcało mnie do dalszych działań. Chciałem więcej... ale to było normalne. Przynajmniej dla mnie.
- Więc jak? - powtórzyłem swoje pytanie, cały czas wpatrując się w nią z chciwością.
Gaviela? ^^
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz