Od Gevieli Cd Len'a

Aphrodi, Liquido, Hvit, Loran i Walter... Są tacy śliczni. Patrząc na te drobne, bezbronne stworzenia nie potrafiłam powstrzymać mocnego bicia serca. Cieszyłam się, że Len zwrócił na nie uwagę, postanowił się zaangażować. Jako pierwszej imię nadał jedynej w miocie waderze. Z wszystkich szczeniąt najbardziej przypominała swojego tatę. Jedynie jej przednie łapy odznaczały się jasną sierścią, a pyszczek był ciemniejszy. Za to futro na jej grzbiecie niemal idealnie odwzorowywało to należące do Len'a czy Rin.
— To jego dzieci? — głos mamy dobiegł z kąta jaskini.
Alfa natychmiastowo postawił do góry uszy, a jego spojrzenie się zachmurzyło. Przez chwilę wpatrywał się gdzieś w przestrzeń, pochłonięty własnymi myślami. Rin, która również pozostała przy wejściu zwróciła uważny wzrok na Heather. Skinęłam głową na potwierdzenie. W końcu było to jasne, a nawet jeśli nie, prędzej czy później by się dowiedziała.
Ugh... Za niedługo inne plemiona pewnie dowiedzą się też o narodzinach tych szczeniąt... Każdy ma w końcu własnych szpiegów. Przy tym wiadomo, że szczenięta to zawsze najsłabszy punkt watahy, więc należy zacząć uważać bardziej niż wcześniej.
— Nie sądziłam, że moja córka tak szybko znajdzie sobie partnera. Moja i Devona. — Sama nie wiem czemu ale na jej słowa poczułam przypływ wstydu i aż do następnych słów opuściłam wzrok na posłanie. — W dodatku Kitsune. — szorstki sposób jej wypowiedzi dobitnie dawał do zrozumienia, że nie jest szczęśliwa. Z tego wszystkiego.
— K-Kitsune?
Spojrzałam na nią zakoczona, po czym zerknęłam na Len'a. Że on jest Kitsune? Przypomniała mi się księga z rasami i opis tej jednej, której nie zdążyłam doczytać do końca.
— W drodze do tej watahy spotkałyśmy właśnie jedną 'lisicę', pamiętasz? Złośliwa istota.
Tak, przypomniałam sobie. Pomarańczowa samica o wydłużonym pysku wykrzywionym w szyderczym uśmiechu i puszystym ogonie. Chciała nas wywieść w pole, ale Mel w porę się zorientowała.
— Pamiętam. — szepnęłam cicho. — Ale nawet jeśli, nie przeszkadza mi to. — Powiedziałam uparcie.
Pozostałe wilki przyglądały się rozmowie w ciszy, a szczeniaki zajmowały się sobą. Przypuszczam, że Len nie mógł nawet znaleźć dla siebie miejsca w tej konwersacji.
— Skoro tak... Uważajcie na siebie. I na szczeniaki. Są bardzo osłabione.
Wadera odeszła w stronę wyjścia, gdzie Rin stwierdziła, że ją odprowadzi. Zostałam sama z młodymi i Złotym. Nie odzywał się przez cały ten czas. Zastanawiałam się, czy on był świadomy swojej rasy, czy też nie wiedział o niej tak jak ja o swojej. Postanowiłam przerwać zapadłą cieszę rozpraszaną jedynie cichym popiskiwaniem szczeniąt.
— Len, podasz mi tą księgę o rasach, którą zabrałeś z biblioteki Ziemnych? — spytałam.
Sama chciałam do niej zajrzeć, a może i Alfa chciałby o tym posłuchać. Warto zacząć od Kitsune.

<Len?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© Agata dla WioskaSzablonów | Technologia blogger. | Freepik FlatIcon