Od Len'a Cd Gevieli

Zaraz za matką Zmiennej Runy wyszła również cała reszta. Widocznie stwierdzili, że lepiej jak zostawią nas samych. Przez jeszcze jakąś chwilę po tym nadal siedziałem, nie mogąc ruszyć się ze zdumienia. A więc to prawda. Istnieją rasy inne niż tylko trzy podstawowe, które znaliśmy. Kiedy wilczyca wspomniała o jakiejś innej Kitsune, z którą podobno dzieliłem tę samą rasę, zupełnie nie rozumiałem o co jej chodzi. Przecież nie muszę być taki sam jak ona... i ja nie wywodzę żadnej z nich w pole. Ahh te matki. Aż oczy zajażyły mi się na wspomnienie swojej, jednak z tych zamyśleń wyrwał mnie głos wadery.
- Len, podasz mi tą księgę o rasach, którą zabrałeś z biblioteki Ziemnych? - zapytała, spoglądając na mnie. Skinąłem na zgodę i bez słowa chwyciłem stary, rozpadający się przedmiot, po czym podałem go Gevieli. Wadera położyła sobie książkę na łapach, a obok jej boku kłębiły się maluchy, przepychające się pomiędzy sobą do mleka. Co chwilę któreś z nich popiskiwało, dlatego wziąłem jedno wędrujące na oślep koło łapy młodej matki i ułożyłem tuż przed sobą, tak by mogło się przytulić. Maluch od razu wplątał się w sierść na mojej szyi, którą zaczął miziać malutkim, czerwonym pyszczkiem. Usłyszałem przytłumiony łapą śmiech ze strony wadery, która już po chwili znalazła odpowiednią stronę. Wpatrzyłem się w widniejący na niej obrazek. Słowa były niezrozumiałe, jednak ona zaczęła je odczytywać:
- Kitsune to rasa utożsamiana z lisami, dosyć rzadka do spotkania. W przeszłości tępiona przez wilki innych ras, przez co omal nie wymarła. Kitsune w przeciwieństwie do swych wilczych pobratymców wieży i składa modlitwy do Lisiej Bogini. To jedna z najsilniejszych znanych ras. - zaczęła, czasami się zatrzymując. Lisiej Bogini? Wdałem się w zamyślenie, uświadamiając sobie jak wiele jeszcze o sobie nie wiem. Wadera zaczęła dalej czytać fragment, a później przeszła do rasy Ziemskiego Bóstwa. Oboje nie zdawaliśmy sobie sprawy o tym wszystkim. Oprócz tego wyjaśniło się dziwne zjawisko zaistniałe przez jej ,,ukrytą moc''. Postanowiliśmy przeczytać jeszcze informacje na temat kilku pozostałych spisów. W tym czasie zaczęło się ściemniać, a szczeniaki kolejno zasnęły.
Geviela w końcu zamknęła księgę, a ja chwyciłem delikatnie malca wczepionego w moje łapy i odłożyłem go wśród rodzeństwa. Ucałowałem waderę delikatnie w czoło.
- Przypilnuję, aby nikt nie przeszkadzał. - wyszeptałem tak, aby nie obudzić dzieci i ruszyłem ku wyjściu. Ułożyłem się jakiś kawałek od niego, po czym zamknąłem oczy.

~~~

- Len... Len! - nagłe wołanie gdzieś nad ranem momentalnie wyrwało mnie ze snu. Gdy tylko zdałem sobie sprawę że to Zmienna Runa próbuje mnie obudzić, zetwałem się na równe łapy i podbiegłem do niej w kilku krokach.
- Co się dzieje? - zapytałem widząc jej wstrząśniętą i przerażoną twarz.
- Loran się nie rusza!

Gev?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© Agata dla WioskaSzablonów | Technologia blogger. | Freepik FlatIcon