Alfa nie potrafił zrozumieć o co mi chodzi. Zrozumiałam to dopiero po chwili. W końcu w zwrotach do niego używałam wybrakowanych informacji. Proste więc, że wilk nie rozumiał. Choć od momentu, w którym zaprzestałam ataków i się odezwałam był bardziej zdenerwowany. A nawet spięty.
Basior cofnął się w tył, kiedy ja postąpiłam krok do przodu. Na gwałtownie uniesiony głos wilka aż się wzdrygnęłam. Ciarki przeszły wzdłuż mojego karku. Ślepia rozszerzyły w szoku. Jak to "niby gdzie"? Chyba rzeczywiście ujęłam to wcześniej w złe słowa.
Przez chwilę stałam otępiała, niemal jak sparaliżowana. Wraz z samcem wymienialiśmy się spojrzeniami. W jego oczach czaiło się coś dziwnego, nie mam jednak pojęcia co konkretnie. Z jednej strony wyglądały na matowe i pozbawione uczuć a z drugiej... jakby grała w nich szaleńcza burza.
— Tam... — odezwałam się po chwili ciszy, zaraz się jednak zganiłam. Zmieszałam się nieco, nie potrafiąc zebrać się do ułożenia wyrazów w odpowiednią kolejność. Ledwo słyszalnie kontynuowałam. — To znaczy... To był tylko sen. Nic ważnego.
Może lepiej nie mówić? Zwykle i tak nikt przecież nie wierzy. Jednak Alfa otworzył ślepia szerzej, goszcząc w nich niepohamowaną niepewność, a brwi podniósł w zdziwieniu. Racja. Głupia! Jak tak na to spojrzeć moje słowa mogły zabrzmieć wyjątkowo źle. Samiec mógł różne rzeczy pomyśleć. Może nawet, że miałam jakieś fantazje. Blee..! Wolę to jednak naprostować.
— Z brzegu któregoś z plemion widziałam wyspę. Stałam na plaży, ale i tak niewiele było widać przez ciemność. Nie potrafiłam niemal nic przez nią dostrzec. Jakby była zbyt gęsta. Nawet woda była czarna. A przez drzewa poruszały się jakieś dziwne cienie. I od strony wyspy coś chyba płynęło. Nie widziałam cię tam, ale czułam krew. Twoją. — potrząsnęłam pyskiem. — Na pewno twoją. — Zanim wilk zdążył cokolwiek jeszcze powiedzieć odezwałam się. — Jak myślisz, dlaczego wcześniej obejmowałam stanowisko wyroczni?
Obdarzyłam Złotego niezbyt szczęśliwym spojrzeniem.
<Len?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz