Jej słowa szumiały w moich uszach przez długą chwilę, miałem wrażenie, że nie dociera do mnie nic więcej. Czyli to nie był zwykły sen. Ona też tam była, kiedy atakowało mnie ,,to coś''.
Opuściłem spojrzenie w ziemię, niedowierzając temu wszystkiemu, co właśnie sobie uświadomiłem. O co w tym wszystkim chodzi? Dlaczego ten potwór atakował akurat mnie, skoro wadera też tam była? Ona wyszła stamtąd w całości, a ja bez czegoś bardzo ważnego. Wiem, że coś mojego tam zostało... Cofnąłem się o krok do tyłu i ponownie uniosłem wzrok na wilczycę.
- Muszę się dowiedzieć co to było. - odparłem stanowczo i odwróciłem się gwałtownie w tył, ruszając przed siebie.
- Czym jest to ,,co''? I jak zamierzasz tego dokonać? - zawołała, szybko mnie doganiając. Spoglądała na mnie z zaciekawieniem, ale i nutką grozy w oczach. Nie wiem dlaczego, ale odniosłem wrażenie, że się tym przejęła. Czyżbym obchodził jeszcze kogoś oprócz Rin? Jeżeli tak, jestem mile zaskoczony.
- Nie wiem czym było ,,co'' i tego właśnie muszę się dowiedzieć. - przystanąłem na chwilę, by spojrzeć jej w oczy. - Byłaś już na terenach Plemienia Ziemi, przydasz mi się w tym. Pójdziemy do ich biblioteki, każde plemię ją ma, jednak jest duże ryzyko, że nas przy tym złapią, dlatego trzeba będzie szybko wykraść potencjalne księgi. - wyjaśniłem z powagą. Nie zamierzam stamtąd wyjść bez odpowiedzi na to pytanie.
- Dlaczego akurat tam, a nie do jakiegoś innego Plemienia? - zapytała jakby z lekkim wyrzutem. Myślałem że bardziej lubi tam chodzić.
- Bo to najstarsze i najmądrzejsze z Plemion. - odpowiedziałem krótko, spoglądając uważnie przed siebie. Wydawało mi się, że przejście za granice nie będzie wcale takie trudne, w końcu z nimi graniczymy, jednak kiedy się zbliżyliśmy, było zupełnie inaczej. Terytoria rozdzielało szerokie pasmo wody, którego wcześniej nie było. Jak to się stało? Nie miałem czasu odpowiedzieć sobie na to pytanie, być może Plemię Ziemi się o nas dowiedziało i wolało utrudnić jakiekolwiek kontakty.
- Przepłyniemy to. - stwierdziła wilczyca spoglądając na widoczny z nie aż tak daleka, zielony brzeg. Dotknęła przy tym łapą, zimnej wody. Zdaje się, że była równie zaskoczona jak ja.
Też miałem taką nadzieję, jednak szybko uderzyło we mnie wspomnienie płynącej w moją stronę, niszczejącej postaci. Świat dookoła zrobił się szary, a we mnie coś drgnęło kiedy znowu przypomniałem siebie ból jaki zadawała postać. Miałem wrażenie że cały czas jest gdzieś w pobliżu, czai się w ciemnej otchłani, którą mam właśnie przepłynąć. Najgorsza była jednak obawa przed tym, że jeżeli wejdę do wody, spotka mnie to samo co ,,to coś''.
Wzdrygnąłem się i szybko odskoczyłem kiedy większa fala uderzyła o brzeg, rozpryskując się na jego mokrych skałach.
- Nie. - mruknąłem trochę nie tym tonem jakim chciałem. Otrząsnąłem się, by ukryć obawy i odchrząknąłem. - Znajdziemy inną drogę, nie zamierzam się moczyć. Nienawidzę wody. - dodałem ostatnie zdania, aby nie wyszło na to, że się boję. Bo tak nie jest! Po prostu... nie chcę.
Gavi?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz