Od Gevieli Cd Len'a

|UWAGA! W opowiadaniu występują treści nie przeznaczone dla wszystkich użytkowników! Zostały one zaznaczone specjalną adnotacją.|
Mogłam się spodziewać tego, że Złoty podejdzie przywódcę Ziemnych wilków w taki sposób, iż tamten zgodzi się przyjąć sojusz. W innym wypadku wyobrażałam sobie jedynie szczerzenie kłów i zgrzyty pazurów. Obcy Alfa był dużo postawniejszy od mojego przywódcy, a jakoś i tak uważałam, że właściciel tutejszych terenów prędzej by przegrał bój. Nie mam pojęcia z czego wynikała ta dziwna pewność. Znałam umiejętności ognistego wilka, a przynajmniej ich część i nie potrafiłam w niego wątpić w obecnej sytuacji. Nawet kiedy tak właśnie myślałam, poczułam ulgę kiedy sprawę udało się załatwić bezkompromisowo. Zdziwienie również. Poszło niewiarygodnie łatwo. Najwyraźniej wyższy basior dogłębnie zbadał aluzję mojego towarzysza.
Ucieszyłam się na wieść o powrocie na tereny plemienia. Entuzjazm opuścił mnie natomiast w momencie, kiedy Ziemny wilk polecił, by jego podlegli nam towarzyszyli, w czym było chyba zawarte ostrzeżenie przed odrzuceniem oferty. Dlatego Złoty ją przyjął, choć z jego mocno zaciśniętego pyska mogłam wyczytać niezadowolenie. Ja sama nie miałam najmniejszej ochoty na przebywanie blisko mojej matki, od momentu, kiedy zaczęła krytykować podejmowane przeze mnie decyzje. Widać przestałam patrzeć na świat tak jak ona, co jej nie pasowało. Trudno. Mel powinna była egzekwować również moje uczucia, a nie kierować bym robiła wszystko jak chciała. A przynajmniej ja tak to odbierałam.
Przez całą trasę pod okiem wilków nie wymieniliśmy z Alfą ani jednego słowa. Atmosfera była napięta. A potem zniknęliśmy przed ich oczami w tunelu, którym dotarliśmy do wcześniejszych Terenów Opuszczonych. Mojego nowego domu. Chłód przyjemnie obejmował moje ciało. Trwająca noc sprawiała, że powietrze było rześkie i lekkie. Samiec zaproponował, abyśmy przez tą noc pozostali tutaj, póki co pozwalając sobie na odpoczynek. Ma racje, przysiadłam w niedalekiej odległości i ziewając przeciągle mruknęłam w jego stronę z aprobatą:
— Nieźle to rozegrałeś. — Ostatnim czasem towarzystwo basiora przestało mi przeszkadzać. Zaczął mnie wręcz fascynować. Czułam przy nim swoją niższą rangę, ale dziwne, nieprzyjemne uczucie wewnątrz wyjątkowo mocno zwracało moją uwagę na poczynania wilka.
— Bo to ja — szepnął przeciągle.

[+16]

Złoty przybliżył się kawałek. Jego szmaragdowe ślepia wpatrywały się prosto w moje, aż zaskrzyły w nich elektryczne ogniki dodające mu niebezpiecznej, pewnej siebie aury. W jednej chwili znalazł się jeszcze bliżej. Jego pysk zetknął się z moim. Byłam zbyt zaskoczona by jakkolwiek zareagować. Rozszerzyłam ze zdziwienia źrenice. Jednocześnie poczułam jak samiec rozchyla szerzej moje wargi pogłębiając pocałunek, napierając swoim nosem na mój. Rozeszło się po mnie piekące ciepło. Od głowy aż po poduszki łap przebiegł gwałtowny dreszcz jakiego nie czułam nigdy wcześniej. Mięśnie podbrzusza spięły się, wywołując wręcz kłujący ból.
Nie potrafiłam przeciwstawić się obecnej sytuacji. Postanowiłam dać ponieść się chwili. Nawet jeśli było to złe, ciało przejęło nade mną wszelką kontrolę. Przymknęłam nieco powieki odwzajemniając pieszczotę, a następnie zamknęłam je całkowicie, odbierając wszelkie bodźce ze zdwojoną siłą. Samiec przysunął się jeszcze bardziej napierając z każdą sekundą coraz mocniej. Pociągnął moją dolną wargę, zacinając ją delikatnie jednym z kłów. Otworzyłam ponownie ślepia, by zobaczyć jego, pełne determinacji i pożądania zaledwie milimetry ode mnie. Moje własne, również błyszczały z podniecenia.
— Będziesz moją nagrodą za dzisiejszy dzień. — Ogłosił niskim pomrukiem.
Potaknęłam pod jego magnetyzującym spojrzeniem. Sprzeciwianie się mu było ponad moje siły. Sama chciałam to zrobić. Potrzebowałam.
Alfa uśmiechnął się z zadowoleniem. Jego pysk ponownie spotkał się z moim. Tym razem jednak z mojej inicjatywy. Przymarzająca krew wypływająca z mojej wargi nie przeszkadzała żadnemu z nas. Byliśmy tak pochłonięci sobą, że taki szczegół nie zwracał niczyjej uwagi. Łapa basiora błyskawicznie znalazła się na moim barku dociskając mnie do podłoża. Początkowo wydałam z siebie przestraszony pisk. Chciałam nawet uciec, ale łapy wilka blokowały mnie z obu stron tułowia. Samiec pochylił się nade mną od tyłu. Uszczypnięcie w ucho pobudziło mnie na nowo. Przez grzbiet przebiegł mi prąd, a z gardła uciekło ciche, przedłużone westchnienie spowodowane rozchodzącą się przyjemnością. Wyprężyłam się bardziej, kiedy Złoty nacisnął na mnie swoim ciałem, nie pozostawiając niemal żadnej wolnej przestrzeni między nami. Zadrżałam czując przyjemne ciepło pomiędzy tylnymi łapami.

~*~

Byłam okrutnie zmęczona. Mokre od wysiłku futro przyklejało się do mojej skóry i sterczało chyba w każdą możliwą stronę. Ciężko oddychałam leżąc na kamieniu groty. Wszystko bolało mnie jak ch*lera. Nie miałam już nawet sił by przewrócić się na drugi bok. Wystarczyło, że oczy raz przymknęły mi się o pół sekundy dłużej, a już po chwili spałam położona wycieńczeniem.

<Len?>
Fosfor fluor fluor... Nie mogłam już tego ciągnąć X'D Następnym razem to Ciebie ktoś zostawi z takim odpisem Jeffy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© Agata dla WioskaSzablonów | Technologia blogger. | Freepik FlatIcon