No i wpadliśmy. Nigdy nie sądziłem że będę walał się po dołach, do tego tak błotnistych, że trudno byłoby uciekać w tej obrzydliwej mazi. Cały się w tym gównie upaćkałem!
Natychmiast wstałem, kiedy tylko odzyskałem świadomość sytuacji po silnym upadku, jednak moja tylna łapa ugięła się nieznośnie, informując mnie, że coś z nią jest nie tak. Dźwignąłem się jednak na drugiej, i tak nie czuję bólu, więc nic mi nie jest. Spojrzałem w górę, dwa wilki od razu do nas dobiegły, zatrzymując się przed dziurą, w której siedzieliśmy.
- Wezwijmy Alfę. - odparł basior, nawet nie dając innego wyboru wilczycy obok. Od razu popędził ile sił w łapach prawdopodobnie do obozu Plemienia Ziemi. Dobrze, przynajmniej będę wiedział w którą to stronę. Usłyszałem stłumiony jęk żalu wilczycy obok mnie.
- Ahh, byliśmy tak blisko! - warknęła uderzając łapą w błoto, które rozprysnęło się na boki. Uroczo wyglądała, tak się złoszcząc. - Musimy stąd wyjść, póki stąd poszli!
- Zmienna Runa. Gaviela, czyż nie? - przypomniałem sobie słowa Ziemnej Wilczycy w bibliotece. Na pewno była jej matką. - Nie, nie musimy. Zostaniemy tutaj. - wyprzedziłem ją, kiedy już nabierała powietrza w płuca, aby coś odpowiedzieć. Wyglądała na zaskoczoną, w końcu to do mnie nie podobne. Pewnie zastanawiała się co knuję, jednak od tej strony widocznie jeszcze nie znała mnie zbyt dobrze.
Uniosłem wbijającą się w błoto łapę z obrzydzoną miną. Wściekłość powróciła na myśl o tym, że muszę komukolwiek pokazywać się w tak beznadziejnym stanie, zwłaszcza jej i Alfie Ziemi. Mają uważać mnie za kogoś silnego, potężnego... Dlatego zagram to trochę inaczej. Muszę opanować nerwy, żeby wszystko poszło po mojej myśli.
Humor znacznie mi się poprawił, kiedy uświadomiłem sobie, że niezłe byłyby jaja gdybym nie miał ochoty stąd wychodzić. Jak by mnie niby wyciągnęli?
Alfa z obstawą trójki pojawił się szybko, widocznie obóz jest naprawdę niedaleko.
- Kim jesteście?! - warknął dominująco brązowy wilczur ze złożonymi skrzydłami. Miał potężną budowę, zupełnie inną niż ja. Mierzył nas czarno-czerwonymi ślepiami, niczym intruzów.
- Wybacz szanowny Alfo Plemienia Ziemi, że spotykamy się w takich warunkach, jesteśmy wilkami nowo powstałego Plemienia Ciszy. - od razu zabrałem się za głos. - Przybywamy w pokoju, pragnęliśmy zawrzeć sojusz, jednak zaistniała pewna pomyłka ze strony Twoich wilków, które wzięły nas za intruzów i zamierzały przegonić. - opuściłem pysk w wyrazie szacunku.
- Bzdura! - zawołał brązowy wilk, zdający sobie sprawę z tego że kłamię. To ten, który przyłapał nas w bibliotece. - Szperali w bibliotece! - miałem ochotę wyskoczyć i go udusić za przerywanie naszej rozmowy, jednak to tylko pogorszyłoby sytuację.
- To pomyłka! - udałem przejęcie.
- Wyciągnijcie ich stamtąd. - mruknął samiec, najpierw mierząc mnie podejrzliwym spojrzeniem. Oboje podeszliśmy do krawędzi, a dwójka Ziemnych Wilków od razu złapała nas za kark, wciągając na górę. Łapy ślizgały mi się w błotnistej ścianie w drodze na górę. Jęknąłem z obrzydzenia, jednak zaraz stanąłem przed Alfą. Okazał się równie wysoki jak i dobrze zbudowany. Czasami żałuję, że nie wyglądam bardziej jak basior, gdyż w porównaniu z nim czułem się jak żałośnie mizerna wadera.
- Jesteście w delegacji? - zapytał podejrzliwie. - Więc co tam robiliście?
- Jestem Ciernisty Krzew, Alfa Plemienia Ciszy. - wyprostowałem się dumnie. - Naprawdę nie mam pojęcia dlaczego te napotkane wilki nie chcą z nami sojuszu, ale to przecież twoja decyzja. Przyrzekam, że nie przyszliśmy tutaj w złych zamiarach. - cały czas spoglądałem mu w oczy, chcąc dodać swoim słowom powagi i prawdy. - Moje Plemię szybko rośnie w siłę, więc przyżekam, że nie pożałujesz swojej decyzji. - ostatnie zdanie wypowiedziałem dwuznacznie. To, że rośnie w siłę może oznaczać również to, że bez sojuszu Plemię Ziemi będzie narażone na ataki, być może za niedługo o wiele silniejszej grupy wilków. Kłamstwa przychodziły mi jak z nut, jednak trochę prawdy w tej wypowiedzi było. Interesów ze mną nikt nie żałuje.
- Więc jak? - zapytałem chcąc pospieszyć go z odpowiedzią. Byłbym wdzięczny, gdyby okazał nam więcej szacunku, chociażby dlatego, że nie bez powodu taplałem się w tym ohydnym błocie!
Scar teraz, twoja decyzja ^^
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz