Nie jestem pewna, co skłoniło mnie do pocałowania Alfy. Jakby widząc go w takim żałosnym stanie, pokierował mną impuls i dziwna fala pożądania. Być może przebywana ciąża wzmacniała wszelkie moje nastroje i zachcianki.
Nie mam pojęcia, o co mogło chodzić Złotemu, kiedy warknął na mnie, twierdząc, że używam na nim mocy. Nic przecież nie zrobiłam! Kiedy niby miałam okazję i co właściwie się stało? Nie dowiedziałam się tego, bo basior nagle złapał mnie na swój grzbiet i przez jakiś czas, mimo moich oporów niósł w ten sposób. W końcu opuścił na kamień mojej jaskini i zostawiając drobnego gryzonia opuścił grotę. Co on odwala!?
Zaraz gwałtownie się poderwałam. Nie mam pojęcia, co dzieje się z tym wilkiem. Byłam tym zdezorientowana. Chwilę trwałam jeszcze w oszołomieniu, po czym truchtem opuściłam leże. Nie miałam zbytniej szansy dogonić samca, ale może przybędę za nim na miejsce nie wiele później. Jakie było moje zdziwienie, kiedy przy jaskini Alf byłam świadkiem sprzeczającej się pary. Nie mam pojęcia czego dotyczyła kłótnia. Rin oddalała się wyciągniętym, agresywnym krokiem, a zaraz za nią wyskoczył bluzgający Len.
Z ciekawością zerknęłam do opuszczonej teraz groty, z której kilka sekund temu dochodził odgłos ogólnego zniszczenia. Otworzyłam szeroko ślepia. Złoty musiał się wyjątkowo wściec. Skóry z posłania potargane, rozproszone zostały po całym pomieszczeniu. Najróżniejsze woluminy leżały rozrzucone. Mój wzrok padł na jeden otwarty tom, z którego wysypała się część kartek. Niepewnie rozejrzałam się po otoczeniu. Na widoku brak jakiegokolwiek wilka. Ostrożnym krokiem przekroczyłam granicę oddzielającą ciemną jamę od świata zewnętrznego. Księga nie była najmłodsza, pożółkła faktura stron była szorstka. Jednak to, co wewnątrz, natychmiastowo przykuło moją uwagę. Runy. Strony zostały zapisane w alfabecie runicznym. W oczy rzuciło mi się od razu kilka słów: Bogini, pocałunek, więź i chowaniec. Dopiero potem spojrzałam na nagłówek. Co to za książka!? Zamknęłam ją i przyjrzałam się wypalonym w skórze znakom: "Wszelkie rasy magiczne i niemagiczne". Byłam zaintrygowana. Dosłownie moment poświęciłam na chwilę refleksji, czy to, co chcę zrobić jest prawidłowe. A potem zdecydowałam bez względu na konsekwencje. Wzięłam wolumin ze sobą i wyniosłam do własnej jaskini. Nie powinni zauważyć braku jednego tomu, prawda? Z resztą, przecież i tak za niedługo go oddam. Przetłumaczenie run może mi trochę zająć, ale poradzę sobie.
~*~
Odnalazłam tą samą stronę, która otwarta była w jaskini Alf. Byłam tak zaciekawiona tym fragmentem, że nie potrafiłam zmusić się do czekania, aż przeczytam niemal połowę księgi nim dotrę do tego tematu. Zaczęłam czytać.
,,Wilczy Bóg
Rasa tego magicznego wilka pochodzi ze związku Wilczego Anioła oraz Demona. Podaje się, że pierwsi przedstawiciele tego podgatunku zostali zesłani przez same Bóstwa (...)"
,,(...) W pocałunku tego wilka zawarta jest potężna magia. Jeśli przedstawiciel gatunku pocałuje każdego innego wilka niż Żywiołu, Anioła czy Demona, stworzy specyficzną więź, która nie pozwala "wybrańcowi" na sprzeciw wobec rozkazów Wilczego Boga. Kiedy chowaniec, jak nazywa się pocałowanego wilka, będzie próbował opierać się stanowczym żądaniom swojego opiekuna, poczuje drętwienie własnych mięśni, co nie ustąpi aż do podporządkowania (...)"
Zaczęłam jeszcze czytać opis rasy Kitsune, który znajdował się tuż obok, kiedy zauważyłam, jak od wejścia do mojej groty ktoś zasłania sporą część światła. Przez chwilę leżałam jak sparaliżowana, by finalnie odwrócić pysk w stronę przybysza.
- Len!? - nerwowo podniosłam się na cztery łapy. Dopiero teraz też sobie uświadomiłam, że przez cały ten czas, mamrotałam pod nosem czytane fragmenty. Jak długo Alfa tu był?
<Len?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz