Od Gevieli Cd Len'a

Poczułam ulgę, kiedy złoty basior opuścił moją jaskinię. Miałam dość. A zaledwie chwilę później uderzyły mnie wyrzuty sumienia. Może reagowałam zbyt mocno. Pytanie, czy rzeczywiście myślałam tak, jak się do niego zwracałam. Chyba tak. Był naprawdę silny i sprytny, z łatwością przychodziło mu zjednywanie sobie sojuszników, ale... myślał przy tym, że każda z tych rzeczy mu się należała. Może i nie szedł po najmniejszej linii oporu i jego zaangażowanie w dążeniu do celu było ogromne, a czasem myślałam nawet, że zbyt duże, to nie byłam pewna, czy basior kierował się ze swoimi planami w odpowiednim kierunku. Wiem, że sama nie miałabym zbyt dużej szansy, na odpowiednie wychowanie dzieci, mimo to ciągle towarzyszyły mi pewne wątpliwości. Len utrzymuje się na swojej pozycji, ale czy umiałby odnaleźć się też w roli ojca? Powinnam dać mu spróbować... Dać szansę nam wszystkim. Mi, Alfie i naszym szczeniakom.
Minął już jakiś czas, od kiedy basior opuścił moją jaskinię. Byłam wykończona zarówno pod względem fizycznym jak i psychicznym. Przed snem potrzebowałam jednak odetchnąć świeżym powietrzem. Inaczej nie potrafiłabym w spokoju oddać się sennemu odosobnieniu. Powolnie stawiałam łapy na białym puchu, robiąc niewielkie kółko wokół groty. Już zbliżałam się na powrót do wejścia, kiedy pod jednym z drzew dostrzegłam znajomą sylwetkę. Zbliżyłam się, jednak będąc w odległości kilku niewielkich metrów przystanęłam. Przechyliłam pysk na bok. Klatka piersiowa Złotego unosiła się w spokojnym, równomiernym oddechu. Coś ukuło mnie w sercu. Spojrzałam za siebie na grotę, po czym znów przeniosłam wzrok na Alfę. Nagle zaczął niespokojnie się trząść. Nie, nie z lęku. Raczej z zimna. Mi ta temperatura nie przeszkadzała, on był ognistym wilkiem...
Pokonałam pozostałe kilka metrów i ułożyłam się na śniegu, przylegając ciałem do basiora. Zawinęłam biały ogon na naszą dwójkę. Nie chciałam żeby cierpiał z zimna dlatego, że nie wrócił do własnej jaskini a ciągle tu sterczał. Powinnam go przyjąć z jego pomocą. Chciałam tego.
Z tą myślą usnęłam, objęta przez chłodną sierść wilka, starając się ogrzać go własną. Nie jestem pewna czy coś mi się śniło, ale z pewnością, w mojej głowie pojawił się obraz ostatniego koszmaru. Słowa jakiegoś nieznajomego układały się w "Leonard zabija" i powtarzały ciągle i ciągle od nowa, w moich myślach.

<Len? A gdyby tak ona nie chciała zbytnio używać tej zdolności, bez żadnego uzasadnienia? X'D >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© Agata dla WioskaSzablonów | Technologia blogger. | Freepik FlatIcon