Słowa wilczycy dźwięczały mi teraz w uszach jak nieskończone echo. Ich sens uderzał tak mocno i niespodziewanie, że aż na chwilę wstrzymałem oddechu. Że niby ona jest teraz ze mną... w ciąży?
- Co? - zamrugałem patrząc prosto w jej oczy z niedowierzaniem. Nie potrafiłem pojąć tego faktu, zupełnie się tego nie spodziewałem. Nawet nie zastanawiałem się nigdy czy chciałbym mieć potomstwo! Przecież nie potrzebuję dziedzica hierarchii...
- Tak jak słyszałeś... - stuliła delikatnie uszy. W jej oczach widziałem czystą niepewność, jednak nie na tym się teraz skupiłem. Nie potrafiłem. To na pewno nie jest prawda, nie! Trzeba to jakoś wytłumaczyć!
- Nie, to niemożliwe. Przecież spaliśmy ze sobą tylko jeden raz! - pokręciłem pyskiem na boki, odwracając wzrok. Nie wiedziałem jak mam teraz zareagować, będę miał dzieci... swoje... ale nie z waderą, z którą tak naprawdę powinno to się stać, tylko z kimś, kogo będę musiał ukrywać. To obłęd!
- Ale... wszystko na to wskazuje. I... poczułam dzisiaj kopnięcie w brzuchu. - osparła w odpowiedzi nieco ciszej niż poprzednio. Wiem, wadery oczekują zawsze zupełnie innych reakcji od przyszłych ojców - że będą szczęśliwi, będą skakać z radości i wychowają z nimi nienarodzone jeszcze potomstwo, a skończy się na tym, że będą żyli długo i szczęśliwie, bla, bla.
Cofnąłem się o krok, błądząc wzrokiem po ziemi. Jak to poukładać? Przecież jak Rin się o tym dowie pomyśli że ją zdradziłem, a przecież to z nią spędzam całe życie. Co jeśli ją stracę? Poza tym... te dzieci będą żądały ode mnie w przyszłości jakiegoś posagu, a ja nie zamierzam się dzielić tym co zdobyłem z kimś zupełnie nieświadomym życia!
Utkwiłem spojrzenie w jednym punkcie, później ponownie podniosłem je na wilczycę przede mną.
- Ja... nie chcę być ojcem. - mój ton zabrzmiał ostrzej niż chciałem, w tej chwili dawałem nieść się emocjom. Zacząłem się stanowczo wycofywać. Zauważyłem ukradkiem mieszane spojrzenie wadery, wyglądała jakby miała się załamać.
- Len! - warknęła ostro tuż za mną i już wiedziałem że to odczucie się zmieniło. Była wściekła. Zapewne miała mi jeszcze dopowiedzieć coś do słuchu, jednak w progu jaskini kawałek przed nami pojawiła się Złota Alfa. Zniknąłem tuż za nią. Musiałem to wszystko przemyśleć jeszcze raz...
Gev? x'DD Tylko nie uciekaj, może Lenuś jeszcze się zmotywuje x'DDD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz