Od Len'a Cd Gevieli

Chociaż w gestach wadery zauważyłem niepokój i tak się zgodziła. Czyżbym wywierał na nią aż tak silny wpływ? Cóż, to akurat nic złego. Muszę przyznać, że nawet mnie to ucieszyło. Ostatnim razem, kiedy wyruszyliśmy na wyprawę, całkiem nieźle się bawiłem i miałem przeczucie, że teraz też tak będzie.
- Wiedziałem. - uśmiechnąłem się mimowolnie na jej odpowiedź i delikatnie musnąłem ją wargami w usta. - Jednak jest coś, co może nam sprawić więcej kłopotu niż samo odnalezienie naszego celu. - przymknąłem delikatnie powieki, nie spuszczając wzroku z głębi jej oczu.
- ...Co takiego? - zapytała niepewnie, dopiero po krótkiej chwili.
- Musimy wykraść klucz do podziemi, który ma właśnie Kelsos. - odparłem poważnie. To może być faktycznie jedno z trudniejszych zadań, a zwłaszcza dla wadery, bo to w końcu ona je wykona. Burek zapewne ufa bardziej jej niż mnie.
Po wyrazie jaki wstąpił na twarz wilczycy, mogłem śmiało wnioskować iż się zmieszała. Przez chwilę nawet wahała się przed odpowiedzią.
- No cóż... Masz jakiś plan? - w końcu znowu podniosła na mnie wzrok z westchnieniem, widać już pogodzona z faktem tej misji.
- Najłatwiej będzie znaleźć jakiś podobny klucz do tego od tuneli i po prostu go podłożyć na miejsce właściwego. - zacząłem - Możemy zacząć poszukiwania w Starej Chacie, ona jest najbliższą opuszczoną posiadłością. - machnąłem ogonem, wstając z miejsca i idąc w stronę wyjścia z jaskini. Nie miałem ochoty czekać. Dzień był młody, tak samo jak ja z nowym życiem. Po chwili dołączyła do mnie wadera, więc ruszyłem już nieco szybszym tempem. Nasz cel nie znajdował się daleko, jednak teren dookoła był bardzo błotnisty i trzeba było uważać na ruchome podłoże. Tak czy siak, zaraz kiedy uchyliliśmy przed sobą drzwi Starej Chaty, ukazało nam się jej ciemne wnętrze. Zakurzone i zniszczone meble stały poustawiane po bokach pomieszczenia, szafki były pootwierane, a brudna tapeta odchodziła od ścian. Również tutaj drewniana podłoga przesiąkła wilgocią. Całość wyglądała jak opuszczona bardzo dawno temu.
Wkroczyliśmy do środka, dokładnie się rozglądając. Zajrzałem do starodawnej komody, w której porozwalane były najróżniejsze przedmioty - jakieś ubrania, ramki ze zdjęciami, pojedyncze kartki papieru, a także jakaś drobna biżuteria. Zajrzałem dalej, moją uwagę przykuła pomalowana na czerwono, mała szafka, która pierwotnie miała wisieć na ścianie. Teraz jednak leżała na wpół rozwalona na ziemi.
- Chyba musiała mieszkać tutaj jakaś czarownica! - nagle odezwała się moja towarzyszka, przyglądając się kolekcji ksiąg na półkach. - Wszystkie są o magii!
- Jak ci się przydadzą, to sobie je weź. - mruknąłem, łapą uchylając własne znalezisko. W środku znajdował się jakiś pierścień o czerwonym krysztale, połuskującym w świetle, jakie dało wpadające przez szczelinę w dachu słońce. Również medalion, tym razem z fiołkowym kamieniem oraz skórzaną tasiemką, na której był zawieszony. I wreszcie dalej wciśnięty klucz. Chwyciłem dwa ostatnie przedmioty, po czym podeszłem do wadery, której zawiesiłem błyskotkę na szyi.
- Do twarzy ci w tym. - oceniłem przyglądając się. - Zobacz. - szybko jednak przeniosłem uwagę na klucz. Był duży, solidny.
- Całkiem podobny, jednak tamten posiadał różne wyryte znaki na powierzchni. - zmarszczyła brwi, w skupieniu przyglądając się znalezisku.
- Daj się zrobić... - przekszywiłem pysk na bok i po chwili pazurem rozgrzanym przez żywioł zacząłem coś rzeźbić. W końcu po chwili skończyłem. - Ah, przecież jak nie będzie nic podejrzewał, to i tak nie zauważy różnicy... - sapnąłem.

Gev? XD

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© Agata dla WioskaSzablonów | Technologia blogger. | Freepik FlatIcon