Jasna pajęczyna na wzór ludzkich bandaży okalała moją skroń. Być może przesiąkła w niektórych miejscach, jednak odkąd udało mi się uświadomić sobie, że już nie śnię, nie odczuwałem aż tak znacznego bólu. Cały czas wdawałem się w zamyślenia dotyczące ostatniego snu, wydarzenia. Czym ,,to'' było, i dlaczego w tym śnie odczuwałem aż tak ogromny ból?
Tak czy siak miałem ochotę jak najszybciej o tym zapomnieć, wymazać to z pamięci. Nie zamierzam odczuwać lęku przed własnymi snami.
Pomyślałem że zerknę co u członków Plemienia, przydzielę im jakieś stanowiska... pora zacząć działać. Plemię Ognia rośnie znowu w siłę, muszę zdobyć potęgę aby uderzyć w ich czuły punkt - słabego przywódcę i brak jego następcy. Nie mam zamiaru aż tak tego wszystkiego przeciągać.
Nawet nie zauważyłem obecności wadery w moim otoczeniu.
- Ładną uwagę poświęcasz członkom. - odparła, odrywając mnie od transu. Wlepiłem w nią szmaragdowe ślepia, pełne dziwienia.
Odchrząknąłem próbując opanować sytuację.
- Myślałem że jesteś u matki... - odparłem obojętnie, dopiero po chwili zdając sobie sprawę że nie zabrzmiało to jak dobre wyjaśnienie. Po prostu jej nie zauważyłem.
Nie tracąc chwili kontynuowałem:
- Ale skoro już się widzimy... to może przydzielę ci jakieś stanowisko. Kim byłaś w Plemieniu Ognia? - zapytałem z opuszczonym wzrokiem, jakbym cały czas był w tym samym transie i nie mógł się z niego wydostać.
- Zastępczynią wyroczni. - odparła jednym tchem. Pokiwałem powolnie pyskiem i spojrzałem w nań oczy.
- W takim razie u mnie będziesz wyrocznią. - wyjaśniłem niemrawo i potrząsnąłem pyskiem. Poczułem jak strużka krwi spływa po moich wargach. Znowu skaleczyłem się kłami... Nie miałem zamiaru się tym przejmować. - Pokaż mi tylko co potrafisz.
- Co mam zaprezentować? - zapytała z nutką ciekawości w głosie. Zamyśliłem się na chwilę i odparłem jednym tchem:
- Zaatakuj mnie.
Gavi? ^^
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz