Wraz z waderą udaliśmy się na Tereny Opuszczone, aby spotkać się z kimś tam i porozmawiać prawdopodobnie o historii związanej z Watahą Czarnej Perły, czyli tą całą erą starożytności z życia Plemion. Ble, ble. Tak szczerze niezbyt mnie to wszystko interesowało, wolałbym dokończyć odbudowę obozu, a dopiero później pomyśleć o wycieczkach, jednak się zgodziłem. Głównie aby dowiedzieć się co to za basiorek koleguje się z moją waderką, a z drugiej strony aby nie musiała wlec się sama. W końcu wokoło mogą się czaić różne niebezpieczeństwa...
Kiedy dotarliśmy na miejsce, brązowawy samiec złożył nam przywitanie wyskakując z krzaków. Właściwie bardziej Szarej, mnie obrzucił tylko ciekawskim spojrzeniem.
- Kelsos, to jest Alfa Plemienia Ciszy, Len. Len, to jest Kelsos. - samica przedstawiła nas sobie. Zmusiłem się na kiwnięcie, a potem dopowiedzenie krótkiego ,,miło mi'', aby nie wyjść na jakiegoś aspołecznego kretyna wśród obcych, za którymi szczególnie nie przepadałem. No ale cóż, Szara już mnie namówiła to może postaram się trochę poudawać zainteresowanego.
- Len. Wydajesz mi się do kogoś całkiem podobny. - samiec wymówił moje imię, wpatrując się w moje oczy, jednak zaraz zwrócił wzrok w inną stronę. - Ale najpierw może zaproszę was do jaskini, tam będzie milej. - machnął ogonem, wskakując w krzaki z których wcześniej wyskoczył. Zerknąłem ukradkiem na waderę, jednak ruszyłem dopiero za nią.
- Więc zapewne wróciliście, aby się co nieco dowiedzieć o Czarnej Perle? - od razu zgadywał, kiedy tylko już byliśmy w środku dosyć dużej, ozdobionej różnymi przedmiotami jaskini.
- To prawda, że kiedyś wszystkie plemiona były jedną watahą? - zapytałem. Chyba ten temat najbardziej mnie zaciekawił z wcześniejszych wspomnień Gevieli o opowieściach jej matki.
- Owszem. Na samym początku nie było żadnych plemion ani zastępów, tylko jedna wataha. Dopiero później wilki stopniowo zaczęły odgradzać się grupami, głównie przez odmienne żywioły. - wyjaśnił, cały czas na mnie spoglądając. Wyobraziłem sobie wszystkie wilki pod dowództwem jednej Alfy. To musiała być spora i silna wataha. - Jako pierwszy powstał zastęp Cichociemnych, wilków o żywiole powietrza. Później Dream Team, ziemi. To właśnie w nim była Velks.
- Velks? - zaciekawiła mnie nagła zmiana tematu basiora. Jego ukochana, czy co?
- Tak, Velks. Jesteś do niej bardzo podobny, trzeba przyznać. - uśmiechnął się nawet trochę. Prychnąłem cicho na to stwierdzenie, gdyż zupełnie nie miałem pojęcia dlaczego ten basior tak uważa. Nawet nie wiedziałem o jaką ,,Velks'' chodziło.
- Właściwie chciałabym zapytać o mój ostatni sen. - zaczęła niepewnie Szara. - Związany z wilkiem, który może mieć coś wspólnego z Czarną Perłą. Nie wiem niestety tylko co. - odparła. Brązowawy samiec wyglądał na zaciekawionego, więc postanowiła kontynuować. - Miał ogromne skrzydła i wielkie, lśniące karmazynem oczy. Zdawało mi się, że czegoś szukał, ale kiedy mnie zobaczył, powiedział tylko "Leonard zabija", po czym rzucił się do mojego gardła... We śnie znajdowałam się na terenach Plemienia Powietrza, poznałam to po wysokich górach. - opisała. Wilk wyraźne się zamyślił. Może rzeczywiście wie o co w tym wszystkim chodzi? I może powie mi wreszcie co za dziwak pragnie podzielić los tych nielicznych ofiar, zabitych z moich szczęk?
Gevi? Wiem, nuda xD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz