Od Adrik'a Cd Jolanty #3

Dziewczyna podbiegła do swojego towarzysza, próbując go uspokoić. Później jej spojrzenie powędrowało tuż na mnie, jakby zupełnie nie wiedziała czego może się spodziewać. Pokrzyżowała moje plany co do tego typa przede mną, ale jednak na wieść o drugiej osobie, moje oczy nieświadomie błysnęły. Z zadziwienia aż nie wypowiedziałem żadnego słowa, jedynie uniosłem delikatnie ręce na wysokość ramion, w geście porozumiewawczym. Może warto byłoby się trochę pobawić? A skoro tak, nic im nie zrobię. Przynajmniej teraz. Moje oczy wpatrywały się w dziewczynę dopóki ta nie wstała.
- Oliva. Mów mi Oliva. - przedstawiła się krótko, najwyraźniej nie zamierzając dochodzić kto zaczął tą bujkę.
- Adrik. - mruknąłem. Dziewczyna pokiwała głową po czym przeniosła spojrzenie na podnoszącego się mężczyznę. Szybko mu w tym pomogła, jednocześnie gestem informując abym zrobił to samo. Przełożyłem rękę mężczyzny nad swoim karkiem, po czym pozwoliłem aby uwiesił się i utrzymał równowagę. Pozwolił na to dosyć niechętnie, jednak za wolą towarzyszki powędrował z moją pomocą do domu. Dopiero przy drzwiach chwycił się bezpieczniej ściany, zabierając ode mnie rękę.
- Dalej dam radę sam. - warknął cicho, po czym wszedł do środka zaraz za Jolantą. Ja również to uczyniłem, siadając na drewnianym krześle, wskazanym przez dziewczynę. Ta szybko zajęła się niedużą raną na twarzy Negre, spowodowaną moim wcześniejszym uderzeniem. Ten cały czas tylko przypatrywał się nieufnie w moją stronę, marszcząc przy tym mimowolnie brwi. Oliva wyraźnie to zauważyła.
- Więc skąd jesteś? - zaczęła, starając się rozwinąć jakąś rozmowę.
- Mieszkam niedaleko miasta. Kawałek drogi stąd, jednak czasami zapuszczam się głębiej w las. - ułożyłem ręce na oparciach siedzenia, rozluźniając się.
- Niedaleko miasta? Więc musi tam być dosyć niebezpiecznie, prawda? - ciemnowłosa zaprzestała oczyszczania rany swego towarzysza, prostując się i zwracając spojrzenie w moją stronę.
- Szkoda że żadnego domu tam nie widziano. - zakpił Negre, rozbawionym tonem. Miał rację, jednak nie pozwoliłbym, aby się o tym przekonał.
- Owszem. Jako metamorfoza mieszkam w jaskini, czasami przemieszczam się między nimi. - rzuciłem mu pewne siebie spojrzenie. Wyczułem, że na słowo ,,metamorfoza'' obojgu ich ogarnęła niepewność. Na chwilę znieruchomieli, jednak szybko wrócili do siebie.
- To wiele wyjaśnia... - rzekła ciemnowłosa spoglądając na ranę Negre. Posłała mi przy tym delikatny uśmiech, ale po chwili jakby coś ważnego sobie przypomniała, rzuciła się w stronę kuchni, z której dobiegał zapach pieczonego mięsa. - O nie! - zawołała zza drewnianej ściany. Jak widać jej towarzysz szybko zorientował się o co chodzi.
- No i spaliłaś naszą kolację. - mruknął z niezadowoleniem, zakładając ręce na piersi.
- Tylko trochę... - syknęła trzaskając czymś pospiesznie. Już po chwili wróciła z upieczonym mięsem, co prawda trochę ciemnym od przypieczenia, ale jednak jadalnym. Jej towarzysz pokiwał głową na boki.


Jolanta?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© Agata dla WioskaSzablonów | Technologia blogger. | Freepik FlatIcon