Od Jolanty Cd Adrik'a #2

Ciemniejące niebo wypełnione burzowymi chmurami zapowiadało nadchodzącą zawieruchę. Kilka minut wcześniej grzmoty rozniosły się po puszczy. Obłoki kotłowały się niebezpiecznie. Było pewne, że prędzej czy później deszcz lunie z nieba.
Ogień dogasał w niewielkim palenisku rzucając na ściany ciepłe barwy. Część drewna ułożona została w niewielkiej odległości od płomieni, dodatkowe pnie na zewnątrz rąbał Nerge. Ostatnio, choć pora roku wskazywała na lato, dni i noce bywały dość chłodne, więc jakkolwiek należało zapewnić sobie ciepło.
Odrzuciłam kolejną garść piór do specjalnie przeznaczonego na nie pojemniczka i kontynuowałam skubanie upolowanego bażanta. Zwykle to kruczowłosy zdobywał mięso, choć i mnie zdarzało się odwiedzać założone wnyki. Przez większość czasu było nudno, nie ma co ukrywać, więc próbowałam wynajdywać sobie jakieś zajęcia. Kilka tygodni temu zdołałam też namówić mężczyznę, by zabierał mnie na polowania i ich nauczył, a ostatnio odkryłam w jednej z tutejszych książek sposób wyrobu łuków oraz strzał. Zamierzałam za niedługo się za to zabrać. Może i książkowa wiedza nie zawsze jest przedstawiona tak jak rzeczywista, ale od czegoś trzeba zacząć. Należałoby też wspomnieć, że uprzedni właściciel domku prawdopodobnie był myśliwym, na co wskazywały trofea w postaci rogów i kości zwierzęcych, oraz puchate futra. No i bronie. Jedna strzelba, szuflada cała wypełniona nabojami oraz para zabytkowych kusz. Może odziedziczona po jakimś członku rodziny.
Trzeba przyznać, że od kiedy zmuszeni zostaliśmy uciec Nerge znacząco się zmienił. No, może nie z charakteru, ale chociażby wyglądu... Ile teraz może mieć? Dwadzieścia dwa lata? W szkole był chuderlawym rozrabiaka średniego wzrostu. Teraz... Zdecydowanie prezentował się doroślej. Ciało było bardziej rozbudowane, a mięśnie widoczne. Może i ja zmieniłam się bardziej niż myślę.
Obmyłam nagie ciało ptaka i nałożyłam na przygotowany wcześniej pałąk, który teraz zaczepiłam w specjalnym wgłębieniu nad paleniskiem. Nie przyprawiałam mięsa solą, gdyż niewielką ilość, jaką udało się znaleźć w kuchennych szafkach wolałam zachować na bardziej potrzebujące jej rzeczy, czy też konserwację zapasów na zimę.
Pół minuty później uświadomiłam sobie, że nie słychać już uderzeń siekierki ani przewracanego drewna. Srebrnooki zrobił sobie pewnie przerwę. Chociaż nie było dzisiaj potrzeba dużo drewna.
Opuściłam ciepłe schronienie chcąc zobaczyć efekty pracy młodzieńca, a przy okazji donieść więcej drewna do kuchni. Chłodne powietrze wdarło się pod moją lnianą szatę unosząc ją nieco przy tym. Już od progu usłyszałam dziwne odgłosy. Przyspieszonym krokiem ruszyłam za wnękę. To co zobaczyłam... Nerge leżał na brzuchu, a nad nim stał kasztanowłosy chłopak o gęstej czuprynie, który właśnie wykonał kopniaka w plecy mojego przyjaciela. W jego oczach gościło coś dziwnego. Nie wiem, czy sprowokowali siebie nawzajem, czy też obcy naskoczył na czarnowłosego, jednak to ten drugi znajdował się na przegrywającej pozycji. Nagle przybysz uniósł spojrzenie kierując je prosto na mnie. Błękitne oczy błysnęły niczym kryształy w chwili gdy piorun przeciął niebo. Zastygłam. Przez chwilę wpatrywałam się w nie zdziwiona. On we mnie też. Pod swoją pokrywą spokoju czułam zalążki lęku i przyspieszające serce, w które uderzyła adrenalina.
Z tego letargu wyrwał mnie dopiero kaszel przyjaciela. Podpierając się o ziemię wypluł krew z ust. Moje mięśnie choć zastane od emocji popchnęły mnie w stronę znajomego. Na sztywnych nogach podbiegłam do niego i uklękłam pomagając podnieść nieco do pionu.
— Zabiję skurwie...
— Nerge! — warknęłam na niego kiedy wyciągnął dłoń w stronę przybysza. Chwyciłam za nią i przyciągnęłam posiniaczoną twarz bliżej siebie.
Błyskające spojrzenie skierowałam na brązowowłosego. Nie miałam pojęcia czego się spodziewać. Nie wiedziałam co tu zaszło.

Adrik? Co teraz zamierzasz zrobić?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© Agata dla WioskaSzablonów | Technologia blogger. | Freepik FlatIcon