A więc oboje będą chcieli ze mną iść. Wspaniale, właśnie o to mi chodziło. Im więcej nowych nabytków, tym lepiej.
- Zgoda. - zerknąłem przyjaźnie na obojga z nich, przekszywiając przy tym delikatnie głowę w bok. Przez małe okienko przysłonięte tkaninami łatwo było zauważyć jak na zewnątrz się już ściemniło. Wygiąłem się w tył na swoim siedzeniu, przeciągając się trochę. Zaraz za tym ziewnąłem, przysłaniając usta ręką. Właściwie bardziej udałem zmęczenie niż je czułem.
- Przenocujesz u nas? - zapytała ciemnowłosa dziewczyna z gościnnością w spojrzeniu. Udałem zakłopotanie, drapiąc się ręką w tył głowy.
- Jeżeli to nie kłopot... - odparłem zerkając w bok. Pora była naprawdę późna jak na powrót i raczej nikt inny na moim miejscu nie zdecydował by się na wędrówkę o tej godzinie. Zwłaszcza po lesie i zwłaszcza kiedy zastawia sidła na nowe ofiary.
~~~
Usadowiłem się na skromnym posłaniu w jednym z pokoików, do którego zaprosiła mnie Jolanta. W nocy było tutaj dosyć chłodno, jednak ilekroć zaczynałem marznąć, na moim ciele pojawiało się zwierzęce futro odpędzające to uczucie.
Już o świcie wszyscy byliśmy gotowi na wyjście, zwłaszcza, że droga nie była krótka. Równomierne, spokojne tempo, dziewczyna wypatrująca szukanych przez nią roślin i podejrzliwy chłopak, rzucający mi co chwilę swoje czujne spojrzenie. Ledwie wyruszyliśmy, a czas upłynął tak szybko, że znaleźliśmy się w połowie drogi.
- No, my chyba przystaniemy już tutaj. - zaczął Negre, zerkając na swoją towarzyszkę. Miałem wrażenie że się z nim zgadza, dlatego posłałem jej przyjazny uśmiech.
- Oczywiście. Jednak blisko stąd znajduje się leśna polana, jakbyście chcieli, można znaleźć na niej więcej roślin niż pośród drzew. - wskazałem ręką w kierunku celu. Oliva posłała pytające spojrzenie chłopakowi obok niej, później przenosząc wzrok na mnie. Jej towarzysz już wiedział że zdecydowała za niego i nie ma o czym więcej gadać.
- Zgoda, dojdziemy na tę polanę, ale nie dalej. - zdecydowała ruszając tym razem obok mnie. Miejsce naprawdę istniało, bo już po chwili się tam znaleźliśmy. Już miałem wyprowadzić ich na wolną przestrzeń, kiedy Negre zatrzymał się gwałtownie, ciągnąc za sobą towarzyszkę.
- Ktoś tu jest. - odparł poważnie, rozglądając się. Ciemna sylwetka zamajaczyła mi po drugiej stronie polany, wśród drzew. Od razu ją rozpoznałem. Odwróciłem się ku swoim towarzyszom wędrówki.
- No, no. Bystrzak z ciebie. - wpatrzyłem się w jego oczy, nieświadomie znowu przeszywając go spojrzeniem. Ciemny wilkołak pojawił się tym razem z boku, w zasięgu wzroku nas wszystkich. Stwarzał jednak przekonanie wrogości jedynie do dwójki ze mną przybyłych, co również nie umknęło ich uwadze. Negre szybko zasłonił sobą dziewczynę, gotowy do natychmiastowej walki.
- Oszust! - wysyczał w moją stronę, zanim liczba okrążających nas metamorfoz się nie zwiększyła. Oczywiście nie było ich więcej niż trzy, bez przesady. Teraz już mogłem przestać udawać małoletniego głupka, co niezmiernie mnie ucieszyło. W odpowiedzi na jego zarzut tylko wstrząsnąłem obojętnie ramionami.
- Brać ich. - wymamrotałem odwracając się.
Jolka? Masz papkę xDD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz