13.11.2018
Odruchowo zareagowałam na zachowanie Adrika i chwyciłam mocno za materiał jego koszuli na ramieniu, próbując odciągnąć od drzewa.
— Ani mi się waż! — naukowiec spojrzał na mnie rozjuszony, jednak ani odrobinę nie rozluźniło to moich ściągniętych w złości brwi — To tylko mały chłopiec.
Mężczyzna mierzył mnie w ciszy przeszywającym wzrokiem, by po chwili wyszarpnąć się spod mojego uścisku i poprawić swój strój. Potem podniósł znowu wzrok na chłopca siedzącego powyżej nami. Na oko dałabym temu małemu, przerażonemu blondaskowi z dziesięć lat i raczej nie więcej. Błękitne oczy niemal szkliły się ze strachu.
— Nic się nie bój — odezwałam się w jego stronę najmilszym głosem na jaki było mnie stać — nie zrobimy ci nic złego. — Usłyszałam tylko jakieś ciche pomruki ze strony swojego towarzysza, ale w zupełności postanowiłam go zignorować. — Adrik tylko się trochę zezłościł. Nie chciał cię przestraszyć.
Dziecko spojrzało niepewnie na naukowca, a potem przeniosło spojrzenie na mnie. Może mi się wydawało, albo było odrobinę spokojniejsze.
— Zejdziesz do nas..? — Spytałam ostrożnie i łagodnym gestem wyciągnęłam dłoń w stronę gałęzi, na której siedział chłopiec.
Blondyn rzucił krótkie spojrzenie Adrikowi i znów mi, ledwo zauważalnie potakując skinieniem głowy. Obrócił się na swojej gałęzi i powolnie zaczął kierować się w dół drzewa.
— Widzisz? Z dziećmi trzeba umieć rozmawiać. — Syknęłam złośliwie do naukowca, tak, by tylko on usłyszał.
Zauważyłam jak przewraca oczami, ale miałam ciche wrażenie, że aż się w nim zagotowało. Sprawiło mi to satysfakcję.
Gdy chłopiec był już niżej pomogłam zejść mu na ziemię i odstawiłam obok, pochylając się w jego stronę.
— Jak masz na imię? Ja jestem Oliva.
— Mark... — miał cichutki, nieśmiały głosik.
Powtórzyłam na głos jego imię, zapamiętując.
— A ten niemiły pan — wskazałam na naukowca — to Adrik.
Chłopiec pokiwał tylko głową na znak, że rozumie.
— Powiedz Mark... — kontynuowałam — co tutaj robisz sam? Gdzie twoi rodzice?
— Jesteście małżeństwem? — zignorował moje pytanie, przyglądając się nam teraz uważnie.
Byłam w takim szoku na to absurdalne pytanie, że zastygłam w szoku z otworzonymi ustami, niezrozumiałe jąkając słowa zaprzeczenia. Jak można było mnie tak upokorzyć!?
Adeek? A jak zareagujesz? 😊😚😏😏
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz