8.01.2019
Rodzice dziecka mają dostać... nauczkę? Ta myśl niebezpiecznie zadzwoniła w moim mózgu, jednocześnie ostrzegając, że sytuacja nie jest bezpieczna. Szybko spojrzałam za chłopcem, który zupełnie niczego nie świadomy rozglądał się po okolicy. Przecież jest niewinny...
— Tak nie wolno. — Skomentowałam uparcie, jednak na tyle cicho, żeby rozmowa pozostała między naszą dwójką. — To tylko nic nie winne dziecko. Poszedł za ojcem i się zgubił. Naprawdę chcesz im coś zrobić?
Odpowiedziało mi tylko ciche westchnienie i przewrotny ruch oczami. Poczułam się zignorowana... Ten szaleniec nie chciał mi odpowiedzieć, prawda..? Aż tak bardzo nie ma sensu mi cokolwiek powiedzieć?!
Przez kilka minut maszerowaliśmy w ciszy. Początkowo byłam zdenerwowana, z czasem zaczynałam się jednak uspokajać i coraz to więcej rozmyślać. Chłopiec szedł przed nami w kilometrowym oddaleniu. W pewnej chwili złapałam Adrika za przedramię żeby się zatrzymał, a nasz przewodnik nie mógł usłyszeć.
— Możesz mi coś wyjaśnić? — spytałam marszcząc brwi w zamyśleniu i zanim zdążyłby mi przerwać kontynuowałam — Dlaczego tak chcesz przemieniać ludzi? Wykorzystywać ich...
Patrzył na mnie i właśnie otworzył usta żeby odpowiedzieć kiedy...
— Mama! — radosny okrzyk Marka przeciął powietrze. Spojrzałam szybko w tamtą stronę akurat w porę, żeby zobaczyć jak ciemnowłosy znika za jakimiś zaroślami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz